Kosmetyki, których lepiej nie przechowywać w lodówce.

Gdy kosmetyk już przybędzie, taki prosto z łąki czy lasu, przesycony dobrą energią i pełen dobroczynnych składników, to aż rodzi się w człowieku chęć, żeby ten kosmetyk otoczyć jak najlepszą opieką. Jak skarb, którego najodpowiedniejszym miejscem do przechowywania wydaje się być skarbiec, sejf ukryty gdzieś w podziemiach, gdzie chłód pozwoliłby się nim cieszyć przez dłuższy czas. Jak nie ma sejfu, skarbca, czy spiżarni to jest lodówka, do której zagląda się parę razy dziennie i przy okazji śniadania czy kolacji można również zewnętrznie odżywić skórę.

Jednak niektórym kosmetykom naturalnym można mocno zaszkodzić tą opiekuńczością. Na przykład kremom w słoiczkach, takim, które przed użyciem trzeba odkręcić.

A jak? Po wyjęciu słoiczka z lodówki możemy zaobserwować ciekawe zjawisko. Na ściankach zimnego słoiczka zaczyna się skraplać para wodna z powietrza. A po odkręceniu opakowania para skrapla się także na wewnętrznej części zakrętki i też na samym kremie.  W efekcie dodajemy wody do kremu. Wody niezakonserwowanej, idealnej dla rozwoju mikroorganizmów. I gdy w kremie zawarta jest minimalna ilość konserwantu, naturalnego bądź sztucznego, to może go nie wystarczyć na zakonserwowanie tych paru kropel więcej.

Według mojego doświadczenia kosmetyki można przechowywać w lodówce jedynie w celu przechowania większego zapasu. Nie należy ich odkręcać, dopóki w całości nie osiągną temperatury pokojowej, co może potrwać parę godzin.

W przypadku przechowywania nierafinowanych olei w lodówkach, niejednokrotnie zdarzyło mi się, że olej skwaśniał po ponad tygodniu od tłoczenia. Był otwierany i ponownie wkładany do lodówki. Olej z tej samej partii przechowywany w temperaturze pokojowej miał się dobrze jeszcze przez długi czas.

Kosmetyki, z których można już odrobinę bezpieczniej korzystać od razu po wyjęciu z lodówki, to takie w opakowaniach ze standardową pompką. Pompka, co prawda zasysa ciepłe powietrze z zewnątrz, ale jest go zazwyczaj mniej niż wtedy, gdy odkręcamy zakrętkę. Z tego powodu trudno mi określić, czy np.Serum Promiennej Cery przechowywane w lodówce zachowa świeżość dłużej. Wiem, że trzymane w chłodnym miejscu zyskuje inne zalety. Dla paru dziewczyn to Serum, zimniutkie, prosto z lodówki wygrywa konkurs porannych przyjemności. Odkryły szybki sposób na pozbycie się spuchniętej buzi i w dodatku o wiele praktyczniejszy niż masaż kostkami lodu, czy przykładanie zimnych łyżeczek. Duma!

Uwaga na niektóre kosmetyki w opakowaniach z pompką- niektóre mogą w chłodzie zgęstnieć na tyle, że nie będzie można ich wypompować  : )

Często też spotykam się z bardzo ciekawą praktyką nakładania kremów mojego autorstwa jałowymi patyczkami laryngologicznymi. To bardzo profesjonalne i aż się rumienię na myśl, że są osoby traktujące naturalne kosmetyki z taką czcią.  Wszystkie kosmetyki odpowiednio konserwuję najbezpieczniejszymi, znanymi mi metodami, więc bez obaw, jałowe patyczki nie są obowiązkowe <3

I tak w ramach ciekawostki: obecnie sklepy z opakowaniami oferują także buteleczki z pompką airless. Taka pompka nie zasysa powietrza, tylko każde pompowanie podciąga do góry dno opakowania lub sprawia, że tubka staje się coraz bardziej wklęśnięta. To bardzo dobre opakowanie dla kosmetyku przechowywanego w lodówce. Sama często z nich nie korzystam, wolę szklane opakowania wielorazowego użytku, takie od konfitury do tynktury.

Śliczności,

Madzia

 

1 Comment

Join the discussion and tell us your opinion.

rina
4 czerwca 2016 at 17:55

super post, nawet dzis zastanawialam sie czy w te upały chować swoje oleje do lodowy;)

Leave a reply