Minimalistyczna kosmetyka kolorowa. Krem-baza różu do policzków i kremu BB.

W dziedzinie tworzenia kosmetyków do makijażu sztuką jest nie zakopać się w masie kolorowych pigmentów i błyszczących mik. Zbyt duży wybór w sklepach z półproduktami onieśmiela. Nie wiadomo, co tak naprawdę jest konieczne. Co kupić? Od czego zacząć?

Tak naprawdę do uzyskania każdego koloru wystarczą trzy bazowe pigmenty i tlenek cynku dla rozjaśnienia mieszanki, polepszenia krycia i przyczepności.

Aktualnie posługuję się pięcioma podstawowymi pigmentami mineralnymi. Korzystanie z trzech wymaga ode mnie pokładów cierpliwości, do których jeszcze się nie dokopałam, ale pracuję nad tym.

Natomiast stworzyłam zmyślny system pracy z pięcioma pigmentami, dzięki któremu tworzenie kosmetyków kolorowych jest o wiele łatwiejsze i szybsze. Chcę się nim podzielić.

Dodatkowo przedstawiam recepturę na krem- bazę, na którego podstawie z łatwością sporządzisz krem BB oraz róż do policzków.

Zapraszam do dalszej lektury.

Premiera receptury kremu-bazy. Warsztat Botaniczna Alchemia. [Gdynia, 2017]

Bazowy lekki krem nawilżający.  Szczególnie polecany jako baza do kosmetyków kolorowych odpowiednich do każdej cery lub do stosowania na dzień dla cery tłustej/mieszanej ze względu na lekkość kremu i szybkie wchłanianie do matu.  [Porcja 130g]

Faza I

  • 15g olivem 1000
  • 2,6g wosk pszczeli
  • 25g macerat olejowy na oleju z pestek winogron /olej jojoba

Faza II

  • 100g hydrolat czeremchowy
  • 0,8g konserwant (benzoesan sodu I sorbinian potasu 2:1)
  • 0,1g guma ksantanowa

Faza III

  • + max. 1,0 olejki eteryczne

Wykonanie:

  1. Składniki fazy I umieść w naczyniu  odpornym na zmiany temperatur  i podgrzej do rozpuszczenia. Podgrzewając w kąpieli wodnej, kontrola temperatury jest zbędna. Podgrzewając bezpośrednio na palniku, polecam utrzymywać fazę I w około 70 stopniach – niezbędny termometr.
  2. Składniki fazy II umieść w naczyniu, zmieszaj i podgrzej do temperatury 70 stopni lub jeśli korzystasz z kąpieli wodnej, umieść równocześnie naczynie z fazą II w tej samej kąpieli, co fazę I.
  3. FII wlewaj cienką stróżką do FI jednocześnie blendując. Miksuj aż do ostudzenia, konkretnie do temperatury nieprzekraczającej 40 stopni.
  4. Dodaj FIII i ponownie zmiksuj.

Od góry: róż, krem BB, krem-baza

Przydatne wskazówki odnośnie modyfikacji receptury:

  • Olivem 1000 jest bardzo dobrym emulgatorem, stabilnym w szerokim zakresie pH (od 3 do 12 w skali pH), czyli dodatek kwasów (np. kwas mlekowy) lub zasad (np. mleczan sodu) nie spowoduje rozwarstwienia kremu. Natomiast ani trochę nie radzi sobie z etanolem, więc jeśli najdzie Was ochota na dodatek ziołowych wyciągów alkoholowych do kremu [etanol w kosmetykach niespłukiwanych do stężenia 18% nawilża], polecam zamianę Olivem 1000 na alkohol cetylostearylowy.
  • Krem z powyższej receptury ma trwałość minimum 6 miesięcy, jeżeli używacie surowców z nie krótszą datą ważności.

Od lewej: róż w kremie do policzków, krem BB, krem-baza

Jak z bazowego kremu zrobić kremowe kosmetyki kolorowe typu krem BB/ róż do policzków/ rozświetlacz/ bronzer?

  1. Umieść krem bazowy w naczyniu odpornym na zmiany temperatur i podgrzewaj w kąpieli wodnej do całkowitego rozpuszczenia.
  2. Idealnie roztarte pigmenty/glinki kosmetyczne w moździerzu zblenduj z kremem na jednolitą masę.
  3. Podgrzej całość jeszcze przez moment w kąpieli wodnej i miksuj aż do ostudzenia.
  4. Ewentualnie dodaj olejki eteryczne
  5. Viola, kolorowy kosmetyk w kremie gotowy.

Poniżej znajdują się proporcje na glinkowy Krem BB, który aktualnie pasuje do mojej lekkiej opalenizny oraz na róż do policzków.

Oba kosmetyki idealne dla fanów subtelnego makijażu.  Łatwo i też  ładnie umalują się nim osoby, które nie mają wprawy w nakładaniu makeupu, a chcą podkreślić swoją urodę i wyglądać przy tym naturalnie.

Zarówno krem BB, jak i róż do policzków z poniższych receptur zawierają mniej pigmentów mineralnych od standardowych kosmetyków o tym samym przeznaczeniu. Dzięki temu bardzo trudno przesadzić z ilością makijażu i otrzymać efekt maski.

Róż do policzków z receptury.

Glinkowy KREM BB [No.XXX] dla posiadaczy lekko opalonej skóry z oliwkowym odcieniem

  • 40,0 krem- BAZA
  • 3,2 glinka biała [możesz zastąpić tlenkiem cynku]
  • 2,4 rozcierka żółta (żółty tlenek żelaza + tlenek cynku [1+20] )
  • 0,70 rozcierka czerwona (czerwony tlenek żelaza + tlenek cynku [1+20] )
  • 0,20 rozcierka czarna (czarny tlenek żelaza  + tlenek cynku [1+20] )
  • 0,12 rozcierka zielona (tlenek chromu / zieleń chromowa + tlenek cynku [1+20] )

RÓŻ do policzków w kremie

  • 20,0 krem- BAZA
  • 2,5 rozcierka czerwona
  • 2,5 rozcierka żółta

Jak mieszać kolory? – Parę podstaw.

Pamiętacie trzy podstawowe barwy z lekcji plastyki? To czerwony, żółty i niebieski. Z ich udziałem uda się wyczarować każdy kolor, oprócz białego.

Po zmieszaniu czerwonego z żółtym otrzymujemy pomarańcz.

Gdy połączymy niebieski z żółtym, będziemy mieli zielony.

Natomiast niebieski z czerwonym da nam fioletowy.

Ze zmieszania czerwonego, żółtego i niebieskiego, uzyskamy czarny.

Takie są podstawy. Podczas mieszania kolorów na krem BB, najlepiej się wzorować na przykładzie kremu BB [No.XXX].

Dla posiadaczy jaśniejszych cer proponuję zmniejszyć ilość lub całkowicie zrezygnować z czarnej rozcierki. Posiadaczom bardziej różowych tonów cery, proponuję nie dodawać zielonej rozcierki, która ochładza barwę i nadaje oliwkowego odcienia.

O rozcierkach.

Rozcierki to taki sprytny sposób na ułatwienie sobie mieszania pigmentów mineralnych.

Jeżeli kiedykolwiek pracowaliście z pigmentami, wiecie, jakie są uciążliwe w obróbce. Gdy jedna drobinka pigmentu decyduje o odcieniu kosmetyku, trudno się obyć bez specjalistycznych wag. Ciężko więc stworzyć powtarzalną recepturę, a jeszcze oporniej idzie sprzątanie po nieudanych eksperymentach.

Przygotowując warsztat jak najbardziej roślinnej kosmetyki kolorowej, wpadłam na pomysł wstępnego roztarcia pigmentów mineralnych z tlenkiem cynku, aby ułatwić uczestnikom tworzenie indywidualnie dopasowanych kosmetyków.

To był strzał w dziesiątkę. Teraz tworzenie nowych receptur jest łatwiejsze również dla mnie. Polecam roztarcie pigmentu mineralnego, np. czerwieni żelazowej z tlenkiem cynku w proporcjach 1 + 20, to znaczy  1g pigmentu na 20g  tlenku cynku.

Przydatne wskazówki:

  1. Rozcieranie pigmentów zawsze zaczynaj od tlenku cynku. Najpierw odważ tlenek cynku i rozetrzyj go w moździerzu bez dodatku pigmentu, aby zatkać pory moździerza. Dopiero później dodaj pigment i ucieraj wszystko razem.
  2. Do zbierania proszków przylepionych do ścianek moździerza idealnie nadaje się klisza. Masz stare zdjęcie rentgenowskie? Już wiesz, co z nim zrobić 🙂
  3. Nigdy w woreczku strunowym, ani w młynku do kawy nie rozetrze się pigmentów tak dobrze, jak w moździerzu. Złe roztarcie pigmentów skutkuje ujawnieniem się tęczą poszczególnych pigmentów na buzi podczas aplikacji kosmetyku. Taki kosmetyk jest już praktycznie nie do odratowania.

Rozcierki czarnego, żółtego i czerwonego tlenku żelaza pozwalają uzyskać dowolny odcień cielisty. Zbyt ciepłe tony można ochłodzić tlenkiem chromu (zielony) lub niebieską ultramaryną.

Tlenek cynku dawniej był dla mnie dość niewybijającym się z tłumu składnikiem. Dziś nie wyobrażam sobie bez niego ani kremu BB, ani szminki. W kosmetykach kolorowych zwiększa przyczepność pigmentów i krycie kosmetyku. Zastępuję  talk, który masowo jest używany w sklepowych kosmetykach do makijażu, a którego wdychanie nie wpływa korzystnie na zdrowie.

ZnO znany jest z antybakteryjnego i przeciwzapalnego działania, przyśpieszania gojenia uszkodzonej skóry, zmniejszania rozszerzonych porów, regulacji wydzielania sebum, ochrony przeciwsłonecznej i z maści na pieluszkowe odparzenia skóry. Po całej litanii pochlebstw o tlenku cynku można też znaleźć groźnie brzmiące słowa na jego temat. Mianowicie: ściąga i wysusza. Tak piszą, tak mówią, tak uczą.

Jednak „wysuszanie” to za duże słowo. Z praktyki wynika, że tlenek cynku owszem, zasusza, ale jedynie lekko sączące się ranki, wypryski, krostki i tym podobne. Ściąga? Owszem, ale rozszerzone pory.

Zresztą, doświadczcie tego sami, rozcierając tlenek cynku na jednej ręce. Już podczas rozcierania czuć, że tlenek cynku to proszek jakby tłustawy.

Na drugiej ręce, dla porównania rozetrzyjcie glinkę kosmetyczną. Efekt jest taki, że skóra ręki z glinką jest wysuszona i co delikatniejsi w takiej chwili marzą o zmyciu glinki i nałożeniu kremu. Podczas gdy skóra ręki z tlenkiem cynku ma się dobrze. Nie jest wysuszona, nie czuć nieprzyjemnego ściągnięcia. Po prostu jest.

Z ciekawostek: wchodzi w skład popularnej Pasty Lassara przygotowywanej przez farmaceutów od XIX wieku wskazanej do stosowania w opryszczkach i pękaniu warg.

 

 

Wpisy w podobnej tematyce

No Comments

Leave a Reply