BHP szkła laboratoryjnego- ogrzewanie szkła laboratoryjnego.

Aparatura laboratoryjna i całe szkło borokrzemowe, chociaż o wysokiej odporności chemicznej i szerokiej skali tolerancji termicznej, przewyższającej znacznie kuchenne szklanki – jest tylko szkłem. Źle użytkowane tłucze się, łamie, kruszy lub pęka. Ma jednak parę zalet, które świadczą o jego niezbędności. I żeby swobodnie korzystać z tych atutów, warto się zapoznać z jego realnymi granicami  wytrzymałości.

Szkło laboratoryjne, borokrzemowe można używać na tej samej zasadzie, co coraz popularniejsze garnki termisil. Można w nim gotować, można w nim piec, można też myć w zmywarce.

Stawiając szkło borokrzemowe bezpośrednio na palniku ceramicznym lub elektrycznym, musimy mieć pewność, że nie jest puste, zmrożone lub że jego zawartość nie jest zbyt zimna. W innym wypadku bardzo prawdopodobnym jest, że pęknie.

W tym wypadku ZBYT jest pojęciem względnym. Osobiście staram się, aby zawartość była nie niższej temperatury niż tem. pokojowa. Najlepiej, gdy zawartość jest gorąca. Średnia temperatura lodówkowa, czyli 4 stopnie, jest zdecydowanie za niska.

Na szczególną uwagę zasługuje też szklana chłodnica. Musi być napełniona wodą, gdy wleci do niej pierwsza chmura pary. Inaczej pęka od środka.

Przykład mydła potasowego Laurowego 70%. Wykonuję je w całości w 2l zlewce borokrzemowej, którą ogrzewam bezpośrednio na palniku elektrycznej kuchenki ceramicznej na podczerwień.

Na elektrycznych palikach stawiam również kolbę do destylacji, płaskodenną. Mimo nazwy zapowiadającej płaskie dno, żadna z moich kolb nie ma idealnie płaskiego dna. Wszystkie, które posiadam lekko się kołyszą na równej powierzchni. Dlatego umieszczając kolbę na płaskich palnikach, niestety trzeba się liczyć z częściową stratą energii.

Aby nie powodować kolejnych strat energii, zbyt szybkiego skraplania się destylatu, możemy zastosować termos. Można go zrobić z folii aluminiowej. Mój jest wielorazowego użytku.  Wycięłam go z samochodowej maty aluminiowej.

Gdy destyluję na kuchence gazowej, termos z maty zastępuję termosem z folii aluminiowej. Na kuchence gazowej umieszczam także siatkę ceramiczną, która równomiernie rozprowadza ciepło.

Absolutnym, destylacyjnym hitem grzewczym jest dla mnie oldschoolowa maszynka elektryczna. Od lat niedostępna w sklepach, do spotkania na pchlich targach; stacjonarnych i internetowych. Odkryte spirale grzeją najwydajniej, a szamotowe labirynty równomiernie rozprowadzają ciepło. Przewodzą tak miarowo, że nie obawiam się włączyć maszynki, na której bezpośrednio stoi kolba z chłodną zawartością.

IMG_6273

Maszynka zanim zaczęła mi służyć, przeszła częściową regenerację. Wymieniliśmy przewody i dołączyliśmy reduktor mocy.IMG_6274

Od czasu do czasu kolbę do destylacji ogrzewam jednopalnikową kuchenką elektryczną . Można taką łatwo nabyć za ok. 30zł. Jakość w tym przypadku jest proporcjonalna do ceny. Kuchenka ugina się pod do połowy zapełnioną kolbą, większą niż 4000ml. Doprowadzenie na kuchence wnętrza kolby do wrzenia trwa wieki. Kuchenka ma zamontowany termostat. Znajomy-Złota Rączka- twierdzi, że wystarczy coś zamieszać w termostacie i kuchenka będzie grzała bez przerwy. Jedynie trzeba wiedzieć, jak to zrobić 🙂

IMG_20160610_102341

Dużo droższym rozwiązaniem, ale za to bardziej dopasowanym do szkła laboratoryjnego, jest kupno płaszczu grzewczego. Takiego laboratoryjnego za paręset złotych (cena zależy od wielkości). Nie jest to jednak wydatek niezbędny, aby przeprowadzić domową destylację. Warto jednak wiedzieć, że taka opcja istnieje.

Ośmielający pakiet wiedzy a temat domowej destylacji:

 

Wpisy w podobnej tematyce

No Comments

Leave a Reply