Sun Gazing i Serum Promiennej Cery. Przepis

IMG_5090.JPGWschód był dziś wyjątkowo nieśmiały. Słońce schowało się za chmurami i wyszło z parogodzinnym opóźnieniem. Oczywiście, nikt nie ma za złe tej gwieździe, że ledwo było widać jej dzisiejszy debiut. Artyści już tak mają, że wychodzą, kiedy chcą. Dzięki niebiosom, ciśnieniu atmosferycznemu i prądom powietrznym oraz wszystkim innym siłom na widoczność Słońca się składającym, że było tą gwiazdę widać podczas zachodu. Oglądałam ten zachód przez las, na boso i w towarzystwie sarenek. Przyzwyczajam je do swojej obecności. Najchętniej poczęstowałabym je jakimś sarenkowym smakołykiem, ale co one lubią oprócz tego, co same znajdą w lasach? Czy możliwe jest, żebym im przyniosła coś bardziej wartościowego niż to, co mają, czyli wiosenne pączki, gałązki i listki młodych roślin? Wydaje mi się to niemożliwe, ale jak wiecie coś o innych sarenkowych łakociach, to koniecznie się tym ze mną podzielcie.

W zamian dzielę się przepisem na Serum Promiennej Cery, w którym łączę składniki wzmacniające naczynia krwionośne, antybakteryjne i przeciwstarzeniowe. Są w nim nawet sarenie przysmaki – pączki i kora brzozy 🙂

Serum Promiennej Cery:

  • Winny wyciąg z arniki –20g
  • Destylat borowinowy –20g
  • Destylat czeremchowy –10g
  • Koenzym Q10 –0,6g
  • Olej arganowy (nierafinowany) –12g
  • Olejek eteryczny Różany –0,3g
  • Olejek eteryczny Lawendowy –0,3g
  • Olejek eteryczny May-chang –0,2g
  • Ekstrakt z szypszyńca różanego, pączków i kory brzozy, kwiatów męskich leszczyny na borowinie oczyszczonej 90% i etanolu 10%  –3g
  • Ekstrakt z psianki słodkogórz etanolowy 30%-2g
  • Guma ksantanowa -szczypta, naprawdę malutko

* Serum raczej nie potrzebuje konserwantów, a jeżeli już, to naprawdę minimalną ilość. Olejki eteryczne, etanolowe wyciągi z ziół oraz destylat czeremchowy to naturalne konserwanty. Dodatkowo ekstrakt z szypszyńca różanego zawiera w sobie kwas galusowy- bardzo skuteczny konserwant o działaniu przeciwzapalnym. Dzięki takiemu połączeniu składników, serum jest zakonserwowane na ponad miesiąc. Przechowywanie w chłodnym miejscu przedłuża jego trwałość.

Maceruję kwiaty arniki w czerwonym, wytrawnym winie na gorąco. Zawarty w nim resweratrol wzmaga procesy naprawcze skóry i jest antyoksydantem. Bukiet umieszczam w wolnowarze i zalewam winem. Maceruję w około 70 stopniach przez trzy godziny. Następnie studzę i przecedzam.

Warto tworzyć winne wyciągi, bo można je stosować wewnętrznie i zewnętrznie. Arnika w winie wspaniale sprawdzi się jak aperitif, nie tylko pobudzający trawienie przed posiłkiem, ale i pobudzający pracę mózgu. Winny wyciąg z arniki stosowany zewnętrznie działa przeciwzapalnie, bakteriobójczo i przede wszystkim korzystnie wpływa na naczynia krwionośne. Obkurcza i wzmacnia ich ścianki. W efekcie naczynka stają mocniejsze i się mniej widoczne.

 

IMG_20160303_111541

Aparatura do destylacji zamienia błotko w przejrzysty destylat o leczniczych właściwościach.

Destylat borowinowy, czyli oczyszczoną borowinę stosuję w celu poprawienia stanu naczyń krwionośnych i redukcji stanów zapalnych skóry. Również aplikuję wewnętrznie i zewnętrznie. Ogólnie borowina pomaga w nadmiernym łojotoku, ustępowaniu przebarwień i działa antybakteryjnie. Borowina oczyszczona to inaczej preparat FIBS, stały składnik moich wyciągów ziołowych. Dzięki temu są skuteczniejsze, bo łączą w sobie działanie ziół i borowiny. Więcej o borowinie napisałam w tym poście.

Woda czeremchowa / destylat czeremchowy w serum działa dodatkowo antybakteryjnie i wybielająco.  Co najważniejsze, zapobiega pękaniu naczyń krwionośnych. Wyraźnie usuwa objawy zmęczenia cery takie jak cienie i opuchnięcia pod oczami. Woda migdałowa pachnie tak intensywnie, że wybija się migdałowym zapachem ponad olejki eteryczne dodane do serum, które także pozytywnie wpływają na stan naczyń krwionośnych i działają silnie antybakteryjnie.

Do serum dodaję także koenzym Q10, antyoksydant termo- i fotostabilny, który w dawkach mniejszych niż 1% kosmetyku,  doskonale wpływa na strukturę skóry. Z jego aktywnością wzrasta nawilżenie i elastyczność skóry. Powoduje zanik drobnych zmarszczek i spłycenie głębokich już po sześciu tygodniach stosowania. Także chroni cerę przed fotostarzeniem. Podsumowując- warto stosować kosmetyk z Q10 na co dzień.

Kolejne ekstrakty ziołowe dodaję z myślą o cerze ze skłonnościami do zanieczyszczeń. Ekstrakty z szypszyńca różanego, pączków i kory brzozy, kwiatów męskich leszczyny oraz z psianki słodkogórz są pełne antyoksydantów, komórek merystematycznych zawierających roślinny czynnik regenerujący oraz pełno substancji antybakteryjnych.

Z połączenia tych wszystkich składników powstaje serum, po którym cera natychmiastowo staje się jędrniejsza i promienieje. Szybko się wchłania do matu i zostawia skórę nawilżoną przez całą dobę. IMG_20150831_063223.jpg

Wracając do tematu postu- Czym jest Sun Gazing? To dosłownie gapienie się w Słońce, ale nie takie banalne. Czai się za tym cała ideologia solarnego uzdrawiania. O szczegółach można poczytać na tej stronie. Oczy są medium przekazującym siłę witalną ze Słońca całemu organizmowi. Praktyka pomaga wejść na wyższy stan świadomości i zjednoczenia ze światem.

Praktykuję patrzenie w Słońce od zeszłego lata i w sumie polecam jako zabieg niezwykle odświeżający umysł i dodający energii. Nie oceniam Sun Gazing zbytnio pod względem uzdrawiania. Wyższy stan świadomości jest też raczej sprawą subiektywną.

Z teorii: należy patrzeć w słońce w przedziale do godziny po wschodzie i godzinę przed całkowitym zachodem. W tym czasie promieniowanie nie jest szkodliwe dla oczu. Na początku poleca się patrzenie w Słońce przez paręnaście sekund. Dla mnie najlepiej się patrzy w momentach, gdy Słońce wydaje się różowe. Najlepiej stać wtedy bosymi nogami na gołej ziemi, bez trawy. Można mrugać 😉

Uważam, że warto spróbować, chociażby z tej racji, że wcześniej się tego nie robiło. A jak robiło, to piąteczka.

IMG_20150830_061539

Z archiwum: Odkrywamy, że w naszej gęsto zarośniętej lasem okolicy, dach piętrowego domu to jedyne miejsce w promieniu paru kilometrów, z którego widać wschodzące słońce. Drzewa nie przesłaniają widoku i zawsze jakoś to lepiej wytworzyć sobie porcję adrenaliny z rana wchodząc na dach, tak zamiast kawy. Mamy tam też drut uziemiajacy, ale to chyba się nie liczy. Bez uziemienia też jest świetnie.

 

12 komentarzy

  • Reply
    beatilyng
    1 kwietnia 2016 at 10:03

    Jak zrobić taki wyciąg winny bez wolnowaru w warunkach kuchennych 😉 ? Czy podgrzewanie na gazie nie będzie zbyt silne, czy jakby to określić?

    • Reply
      Całkiem Lubię Chwasty
      1 kwietnia 2016 at 11:56

      WInnego wyciągu nie robiłam akurat w wolnowarze, chciaż to też byłoby bardzo wygodne. Możesz spróbować podgrzewać na najmniejszym gazie przez parę minut, a potem wyłączyć i po pół godziny znowu włączyć. Równie dobrze możesz zalać arnikę winem i trzymać w ciepłym miejscu przez ok. 2 tygodnie.

  • Reply
    mama
    2 kwietnia 2016 at 07:43

    Ekstrakt z szypszynca?
    dodajesz go ze wzgledu na galusy,czy to szypszyniec jast tak wazny,albo dlatego ze zyje z roza.
    No i gdzie go znajde?(retoryczne)

    • Reply
      Całkiem Lubię Chwasty
      2 kwietnia 2016 at 09:11

      Dodaję ze względu na kwas galusowy, ale trudno mi ocenić, ile go w tych ekstraktach jest.Mam niedobór galasów dębowych w okolicy, ale w zamian sporo szypszyńców. Tak tęskno mi do kwasu galusowego w czystej postaci, że pamiętam o dodawaniu tego ekstraktu do wszystkiego, co robię 🙂 Może wiesz, gdzie mogłabym go dostać?

      • Reply
        mama
        5 kwietnia 2016 at 20:56

        wiem.

  • Reply
    mama
    4 kwietnia 2016 at 03:33

    Hardon Scientific-kwas galusowy.To jest (chyba) lepsza opcja do konserwacji olejów (robie mydlo)niz ekstrakt z rozmarynu.Destylat borowinowy,czeremchowy-robisz go wg pewnych zasad.To znaczy-tyle i tyle galazek czeremchy na pewna ilosc wody.Nie mam pojecia jak sie robi destylaty.
    Ekstrakt z psianki slodkogorz etanolowy-30%-2 g. Ekstrakt z szypszynca rozanego,paczkow i kory brzozy,kwiatow meskich leszczyny na borowinie oczyszczonej 90% i etanolu 10%.Mozesz wyjasnic
    dokladniej.Nie zebym sie wglebiala w recepture bo to Twoja ciezka praca.Ale taki post edukacyjny.

  • Reply
    jadwisia
    20 maja 2016 at 19:07

    mam pytanie o ekstrakt z sczypszyńca – czy Ty tak z robaczkami go robisz?
    i podczepiam się pod pytanie o ekstrakt z kory brzozy, gdybyś mogła zdradzić tajemnicę jego wykonania byłoby super 🙂
    czy Ty lub ktoś inny ma patent na rozdrobnienie kory?

  • Reply
    Aga
    31 maja 2016 at 21:31

    Czy mogę prosić o podlinkowanie olejku eterycznego różanego, którego używasz? Boję się nadziać na jakiś chłam..

  • Reply
    maga
    1 sierpnia 2016 at 12:06

    Świetne serum. Moja 45 letnia skóra bardzo go polubiła, ba napiszę więcej, 70 letnia skóra mojej mamy również 🙂 Po nałożeniu skóra robi się przyjemnie napięta, nabiera blasku i zdrowego wyglądu. Jak dla mnie drobnym minusem jest zbyt intensywnie orientalny zapach, ale po kilku chwilach ulatnia się i jest ok.

  • Reply
    Krem BB z glinkami kosmetycznymi. Przepis bazowy+ 5 modyfikacji. – Całkiem Lubię Chwasty
    31 stycznia 2017 at 16:46

    […] kolorytu cery i bardziej promienny wygląd skóry udało mi się uzyskać przy stosowaniu Serum Promiennej Cery, jednak jeżeli chodzi o krycie, to z całą mocą polecam wykonanie dla siebie Kremu BB […]

  • Leave a Reply