Tymianek w kolbie-ciąg destylacyjny

Kolba destylacyjna grzeje się na okrągło, chłodnica chłodzi, skraplają się substancje lotne. Esencja roślinna leniwie skapuje, burząc co chwilę taflę zbierającego się destylatu.

Ostatnie dni spędzam doglądając procesu i upewniając się o właściwościach wytworzonych przeze mnie hydrolatów i olejków eterycznych.

Kolekcjonuję rozmaite doświadczenia w temacie przebiegu destylacji. Na dobry początek pozbawiam dna kosztowną kolbę, zaraz potem kruszę chłodnicę. Uczy mnie to dbać o szkło laboratoryjne, które nie lubi nagłych zmian temperatur. 

Destylacja-proces wymagający ogromnych pokładów cierpliwości, delikatności i znajomości paru praw fizyki.

Za stosowną opiekę nad przebiegiem, otrzymuję pewnej jakości olejek eteryczny i hydrolat. Cieszy mnie to ogromnie, bo akurat wzrosło zapotrzebowanie na inhalację, taką z maseczką. Wlewam do pojemnika hydrolat tymiankowy i wdycham orzeźwiającą mgiełkę. Efekt oczyszczania zatok jest natychmiastowy, a po nim czuć ogromną ulgę.

W ramach profilaktyki przeciwgrypowej, własnoręcznie przedestylowanym hydrolatem tymiankowym uzupełniam domowy nawilżacz powietrza i skrapiam nim pościel. Daje to efekt dezynfekcji, zwalcza roztocza i znika też nocny problem zatkanych nosków u dzieci.

Hydrolat tymiankowy ma multum kosmetycznych zastosowań. Używam go jak tonik. Nakładam bezpośrednio na skórę,  dozując na wacik, którym przecieram cerę. W ten sposób zapewniam twarzy codzienną dawkę mikro-pillingu. Następnie wacik odwracam i wklepuję nim hydrolat. Tak poprawiam krążenie limfy i buzia przestaje być spuchnięta.  Ten rytuał to sekret pełnej blasku i nawodnionej cery Azjatek.

Hydrolat tymiankowy ze względu na działanie przeciwzapalne, przeciwgrzybicze i przeciwropne wspaniale nadaje się do skóry przetłuszczającej się, problemowej, z wągrami i wypryskami.

Gdy zależy mi na dodatkowym efekcie złuszczania naskórka, dodaję do hydrolatu odpowiednie stężenie kwasu mlekowego lub octu jabłkowego mojego wyrobu, po wcześniejszej maceracji w przyjaznych cerze ziołach.

Zaletą dodawania kwasów do hydrolatu jest dodatkowe działanie odkażające, rozjaśniające i zwężające pory. Aby dodatkowo, naturalnie przedłużyć okres przydatności, wystarczy dodać tyle kwasu mlekowego, żeby stworzył z hydrolatem 3% roztwór. W ten sposób robię prosty tonik o wieeelu zastosowaniach.

Taki tonik stosuję jako wcierkę odświeżającą i przyśpieszającą wzrost włosów, która z kolei często jest składnikiem mojego szamponu. Stosuję go także do płukanki zakwaszającej po myciu mydlanym szamponem w kostce. Zasady dobierania mydeł do mycia włosów wkrótce  na blogu. 

Ciekawostką jest, że tymol zawarty w olejku eterycznym i hydrolacie tymiankowym zwalcza grzyby odpowiedzialne za powstawanie łupieżu, reguluje wydzielanie łoju i potu przez skórę, oraz hamuje rozwój bakterii ropotwórczych, nawet w mocno rozcieńczonym roztworze.

Dodatkowo, dzięki właściwościom dezynfekacyjnym i odwaniającym, idealnie sprawdza się jako faza wodna mojego dezodorantu magnezowego.

Do hydrolatu tymiankowego wsypuję tyle chlorku magezu, ile da się w płynie rozpuścić, czyli tworzę roztwór nasycony. Dodaję odrobinę ulubionego kremu lub serum, posupuję szczyptą gumy ksantanowej i blenduję. Przelewam całość do wygodnych opakowań z kulką.

Tak powstaje wyróżniający się skutecznością dezodorant, który pachy bardzo lubią, a bakterie przejadające pot- wprost przeciwnie.

Chciałam dowiedzieć się, jakie doświadczenia z uwielbianą przeze mnie wodą ziołową mają inni blogerzy. Okazuje się, że tymiankowy hydrolat to prawdziwy rarytas, produkt niedostępny w żadnym z polskich sklepów i dlatego rzadko opisywany. Jeżeli chcielibyście na własnej skórze przekonać się o walorach tego destylatu, mogę pomóc.

lubiechwasty@gmail.com

 

 

Wpisy w podobnej tematyce

No Comments

  • Reply
    Tomasz
    11 marca 2016 at 21:19

    Witaj ! Gdzie nabyłaś sprzęt do destylacji olejków? Czy olejki powstałe w ten sposób oddzielasz ręcznie od resztek wody czy też używasz jakichś chemicznych sposobów? POZDRAWIAM SERDECZNIE 🙂

    • Reply
      Całkiem Lubię Chwasty
      12 marca 2016 at 06:39

      Hej, Tomaszu. Sprzęt skompletowałam w Stargardzie Szczecińskim, w Chemlandzie. Woda jest jedynym rozpuszczalnikiem, jaki używam do destylacji. Do rozdzielenia faz destylatu używam szklanego rozdzielacza gruszkowego z kranem.
      Buziaki,
      Madzia

    Leave a Reply